czwartek, 3 stycznia 2013

Recenzja - Podkład kryjący Pierre Rene Skin Balance

 
 
Witajcie Kochane,

Mam nadzieję, że miło spędziłyście czas świąteczny a zabawa sylwestrowa była udana :) Ale niestety, chyba już czas powrócić na ziemię i skupić się na obowiązkach...
Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, który zakupiłam jakieś 2 miesiące temu, więc mam już o nim określone zdanie.
Pierre Rene Skin Balance- podkład kryjący.
Kupiłam go zachęcona recenzjami na Wizazu, poza tym potrzebowałam czegoś kryjącego, na tzw "wyjątkowe okazje" i wielkie wyjścia :)
Ale od początku.


Opis produktu:
Wyjątkowo trwały podkład kryjący, maskujący wszelkie niedoskonałości cery. Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry, przywracając jej blask i elastyczność. Unikatowa formunła kosmetyku gwarantuje komfort aplikacji oraz trwałość do 12h. Zawiera odżywcze ekstrakty roślinne. Wodoodporny. Dostępny w sześciu odcieniach.

Dla wnikliwych skład produktu:
cyclome hicone, aqua, dimethoone, propylene glycol, trimcthylsiloxysilicatc, sodium chloride, dimethicone copolyol, trihydroxystearin, magnesum sterate, laureth -9, methyl-propyl-butylparaben, diazolid nyl urea, parfum.

Moja opinia:
Standardowo - 30ml. Jest to podkład kryjący, i rzeczywiście kryje całkiem nieźle. Posiada pompkę. Nałożony nawet cienką warstwą na skórę pięknie wyrównuje koloryt i zakrywa to, co ma zakryć. Co do 12-sto godzinnej trwałości, hmm... Nie oszukujmy się, wytrzyma ledwo 9h bez większego zarzutu. Co mnie zdziwiło, producent nie wspomina o tym, że produkt matuje cerę a mimo wszystko nie świecę się po nim. Jest wodoodporny, to fakt, czasem było mi nawet ciężko go zmyć podczas demakijażu ;) Ale dawałam radę. Zapach jest dość specyficzny. Niektórzy porównują go do zapachu ciasteczek :D Dla mnie jest on nieco mdły. Z pewnością specyficzny. Cena- około 22zł w osiedlowych drogeriach. I właściwie dopatrzyłam się trzech minusów, tylko lub aż...
Po pierwsze trwałość. Po nałożeniu (jakieś 2-3h) jest idealnie. Cera wyglada naprawdę dobrze (jednak przy większej ilości podkładu efekt maski mamy jak w banku...), ale później, na mojej mieszanej cerze zaczyna się dziać z nim coś dziwnego. Lekko ciemnieje i uwidacznia niedoskonałości ;/ Może nie jakoś całkowicie, ale delikatnie się ściera.
Po drugie - kolory. Porażka. Blade twarze powinny trzymać się z daleka. Najjaśniejszy odcień jest dość ciemny, dlatego nakładając go muszę nieźle się namachać, żeby się nie odznaczał. Posiadam odcień 21 Porcelain.
I po trzecie - może zapychac. Przez pierwszy tydzień stosowałam go codziennie, żeby sprawdzić jak zareaguje moja skóra. Pojawilo się na niej kilka zaskórników, a poza podkładem nic nie zmieniałam, więc...

To byłoby na tyle. Myślę, że napisałam wszystko, co chciałam Wam o nim powiedzieć.




Najjaśniejszy odcień- 21 Porcelain



Mimo wad nie uprzedziłam się do niego. Kolor wyrównuję jaśniejszym pudrem (choć po czasie mam wrażenie że i tak się nieźle dopasowuje), nie używam go na codzień, a od święta krzywdy mi nie robi na buźce ;)
Mam nadzieje, że recenzja była przydatna,

pozdrawiam Was cieplutko, buziaki! xoxo


3 komentarze:

  1. można też mieszać go z jaśniejszym podkładem :)
    a jeśli ma być tylko na wyjścia to spoko..
    szkoda tylko ,że ta gama kolorystyczna taka a nie inna... recenzja przydatnabo wiem ,że teraz juz go nie kupię ze względu na te kolory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, nie próbowałam go mieszać z innym, może to byłby jakiś sposób ;) Ehh, często tak jest, kolor Ivory (kość słoniowa) czy porcelain raczej przypomina spieczoną skwarkę kolorystycznie... ;/ Nie rozumiem producentów.
      cieszę się, że recenzja się przydała ;)

      Usuń
  2. Akcja Uśmiechnij się! Czyli zachęcamy do uśmiechu całą blogosferę! Dołączysz? ;)
    http://keepsmilingmakeupblog.blogspot.com/2013/02/akcja-usmiechnij-sie-czyli-zachecamy-do.html

    OdpowiedzUsuń