niedziela, 19 stycznia 2014

Recenzja - krem BB matujący, Eveline


Hej, 

Z racji tego, że mam wolną chwilkę między robieniem prezentacji a nauką do sesji, chciałabym pokrótce przedstawić Wam mój ulubiony jak do tej pory krem typu BB, który z powodzeniem zastępuje mi podkład.



Moje początki z nim nie były zbyt ciekawe. Na początku (tj jakieś 4-5 miesięcy temu), po kilku użyciach wylądował w pudełku o nazwie "buble". Dlaczego? miałam wrażenie, że ściera się po godzinie, że wcale nie matuję a wręcz nienaturalnie rozświetla no i coś, co zdeskwalifikowało go na wstępie- zapycha.
Jednak kiedy pewnego dnia nie miałam pod ręką nic, czym mogłabym maznąć buźkę stwierdziłam, że dam mu jeszcze jedną szansę. I, o zgrozo, zupełnie inny kosmetyk! Nie wiem, jak jest to możliwe, ale zmieniłam o nim zdanie dość drastycznie. Bałam się oczywiście, że po paru dniach zapcha mi pory, ale nic takiego nie miało miejsca. Używam go po dziś dzień i muszę nazwać swoim ulubieńcem :)

Wracając do meritum, opiszę Wam, za co go lubię i ew. co mi w nim przeszkadza.



Krem dostępny jest w dwóch odcieniach- dla cery jasnej i śniadej. Ja posiadaj wersję dla jasnej karnacji. Zamknięty jest w miekkiej tubce.

ZALETY
- śliczny, delikatny kwiatowy zapach,
- odcień jasny jest rzeczywiście jasny, bez pomarańczowych czy różowych podtonów,
- pięknie matuje (w tym okresie, tj jesienno zimowym nie muszę go nawet przypudrowywać), a po paru godzinach nie świeci się drastycznie, a daje takie jakby rozświetlenie
- kryje całkiem przyzwoicie, mam do ukrycia głównie przebarwienia i pojedyńcze małe krostki od czasu do czasu,
- nie zapycha,
- od kiedy go używam na mojej twarzy nie wyskakują mi tak często niespodzianki, jak kiedyś (ale ma na to wpływ w głównej mierze moja pielęgnacja), w każdym razie nie pogarsza stanu cery,
- nawilża, może nie fenomenalnie, ale całkiem przyzwoicie
- ma spf 15, zawsze coś,
- całkiem ładnie zmniejsza pory, ale nie włazi w nie ;)
- beztłuszczowa formuła,
- wydajność! jest niezniszczalny, jego pojemność to 40ml i wystarczy niewielka ilość, by pokryć buzię,
- ładnie wtapia się w koloryt cery, nie odznacza się
- nie robi smug.
- cena - ok. 15zł

WADY- w zasadzie nie zauważam...

Tak więc bardzo przypasował mi ten kremik, idealnie zastępuje podkład i krem nawilżający. Z podkładami zawsze miałam problem, z odcieniem, z utrzymywaniem się na twarzy, większość mnie podrażniała... Ten krem z czystym sercem mogę Wam polecić, jeżeli nie macie do ukrycia bardzo dużo, a zależy Wam na delikatnym efekcie ale średnim kryciu. Boję się tylko, czy w cieplejsze dni też będzie mi się sprawdzał...




Ja jestem na tak :) A Wy używałyście już go? A może macie swoich ulubieńców w tej kategorii?

xoxo

3 komentarze:

  1. też mam ten produkt, i niestety kiedy nałożę grubszą warstwę to mnie zapycha :( ale używając go na co dzień mam cienką warstwę i jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnie zauważyłam, że daje o wiele lepszy efekt, kiedy jest nałożony cienką warstwą... specyficzny krem ;)

      Usuń
  2. Hej!
    Czy dotarł do Ciebie mój adres na email? Bo nie dostałam żadnej odpowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń