środa, 9 kwietnia 2014

Jak poradziłam sobie z wypadaniem włosów?

Hej!

Zapraszam Was dziś na notkę poświęconą moim włosom, a szczególnie ich stanem krytycznym jeszcze sprzed miesiąca.
Pewnie nie jedna z Was borykała się nie raz ze wzmożonym wypadaniem włosów i doskonale zdajecie sobie sprawe, jak dołujące jest czesanie się czy mycie włosów, kiedy przejeżdżając palcami wzdłóż włosów wyciągacie ich garść... Mnie taka nieprzyjemność spotkała ponad miesiąc temu. Początkowo myślałam, że przesilenie wiosenne, że zmiana temperatury itp, ale wypadanie nie ustępowało a wręcz wzrastało. Do tego doszła łamliwość paznokci...




Pierwszym krokiem, który poczyniłam za sprawą pani w aptece, było kupienie tabletek ze skrzypem, w moim przypadku był to Skrzypolen z biotyną.

źródło Oleofarm24.pl


Tabletki mają postać kapsułek. Brałam je dwa razy dziennie, rano, po śniadaniu oraz wieczorem.

Wskazania: Preparat stosowany jest w celu uzupełnienia diety w przypadku kruchości i łamliwości paznokci, rozdwajania się i nadmiernego wypadania włosów. Polecany jest w celu wspomagania prawidłowych funkcji skóry i układu odpornościowego. 

Skład:
ekstrakt ze skrzypu polnego (Equisetum arvense), mielone odtłuszczone siemię lniane, żelatyna (składnik otoczki), tauryna, glukonian cynku, L-cysteina, L-metionina, stearynian magnezu (substancja przeciwzbrylająca), dwutlenek tytanu (barwnik), indygotyna (barwnik), żółcień chinolinowa (barwnik, może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci), biotyna.

Dzienna porcja (2 kapsułki) zawiera: 240 mg wyciągu ze skrzypu polnego, 200 mg mielonego odtłuszczonego siemienia lnianego, 100 mg tauryny, 60 mg L-cysteiny, 60 mg L-metioniny, 10 mg cynku (100%*), 300 µg biotyny (600%*).
* % zalecanego dziennego spożycia. 

Aktualnie zażywam Skrzypovitę i raczej działają podobnie. Po miesiącu używania zauważyłam zmianę w wyglądzie paznokci - szybciej rosną, ale jeszcze niestety wciąż są miękkie i łamliwe. Ale było gorzej... :)

Następnie czytając miliony recenzji, opinii w internecie stwierdziłam, że skoro tylu osobom pomogła, to i ja spróbuję, wiele nie traciłam. A mowa tutaj o wcierce Jantar

źródło ebay.uk

O wcierce swego czasu było bardzo głośno, więc zapewne każda z Was o niej słyszała. Ma ona przyspieszać porost włosów oraz ograniczyć wypadanie.
Odżywki używa się przez 3 tygodnie, codziennie wciera się ją w skórę głowy i ewentualnie we włosy, a następnie robi się kilka dni przerwy i powtarza kurację. Wcierka ma postać... wody, lekko żółtawej o specyficznym zapachu (mnie kojarzy się z wodą kolońską ;). Aktualnie jestem w trakcie "drugiej" kuracji i stwierdzam z czystym sumieniem, że działa. Już po pierwszej buteleczce zauważyłam mnóstwo baby hair i zmniejszenie wypadania. Zauważyłam też, że włosy, które rosną, tzn te od czubka głowy są bardziej lśniące, gróbsze. Jedyną wadą, jaką dostrzegam w tym produkcie jest jego opakowanie. Jest to szklana butelka z dziwnym dozownikiem, który jest po prostu niewygodny, więc polecam przelewać ją sobie do pojemniczka z rozpylaczem. Ja tak zrobiłam i jest o niebo wygodniej :)

Skład wcierki: 
Aqua, Propylene Glycol, Glucose, Calendula Officinalis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Rosmarinus Officinalis Extract, Salvia Officinalis Extract, Pinus Sylvestris Extract, Arnica Montana Extract, Arctium Majus Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Hedera Helix Extract, Tropaeolum Majus Extract, Nasturtium Officinale Extract, Amber Extract, Disodium Cystinyl Disuccinate, Panax Ginseng, Arginine, Acetyl Tyrosine, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Peg-12 Dimethicone, Calcium Pantothenate, Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine Hci, Citrulline, Glucosamine HCI, Biotin, Panthenol, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Triethanolamine, Carbomer, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Methyldibomo Glutaronitrile, Dipropylene Glycol, Limonene, Linalool


Jak widać, całkiem przyjemny :)

tutaj także możecie poczytać opinie na Wizażu -> klik!

Jeżeli chodzi o mycie włosów, myłam je tylko w miarę delikatnymi szamponami.
Była to albo Alterra, albo Head&Shoulders

źródło wizaz.com


źródło soap.com
Oba szampony polecam. Alterra jest na bazie naturalnych składników, jest bardzo delikatna i nie boję się nakładać jej na skalp (po większości szamponów mam łupież ;/). Head&Shoulders ma przyjemną konsystencję, zawiera niestety sls, ale ograniczył powstawanie łupieżu i zostawiał włosy przyjemne w dotyku i gładkie.
Po umyciu włosów używałam najczęściej odżywki bez spłukiwania z GlissKur, i to w sumie nie ma znaczenia której, bo u mnie wszystkie sprawdzają się tak samo ;) Czasem nakładałam też na 10min odżywkę Long Repair z Nivea a raz na tydzień maskę proteinową z Kallosa

źródło wizaz.pl



źródło nivea.pl

Obie, i odżywka i maska całkiem nieźle radzą sobie z ujarzemieniem moich z natury puszących się kosmyków, ale nie oszukujmy się - są na bazie silikonów, więc efekt jest raczej chwilowy. Ale moje włosy chyba lubią silikony, więc oba produkty mi służyły.


To w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o pielęgnację od zewnątrz. Jeżeli miałabym dodać coś jeszcze od siebie, biorąc pod uwagę jak wpłynęło to na mnie, to:

1) ograniczyć do minimum używanie prostownicy (to cichy niszczyciel! ale jeżeli już prostujecie, to nie zapominajcie o kosmetykach chroniących przed wysoką temperaturą)
2) starać się dawać wyschnąć włosom samodzielnie, bez użycia suszarki (wiem, że czasem to niemożliwe ;)
3) pić dużo wody (to dość popularny slogan, ale naprawdę ma znaczenie w prawidłowym funkcjonowaniu naszego organizmu)
4) racjonalnie się odżywiać (zwracać uwagę na wartości odżywcze, więcej warzyw, owoców, od siebie polecam awokado - bomba witaminowa!)
5) jeżeli Wasze włosy są zniszczone, a zaczynacie kurację ich odnowy, podetnijcie końce, które są najbardziej zniszczone (kuracja wówczas szybciej przyniesie efekty, włosy będą wyglądały o niebo lepiej, a przesuszonych końców i tak już nic nie uratuje...)
6) nie kładźcie się spać w mokrych włosach (są wtedy bardziej podatne na zniszczenie, łamanie, wypadanie)
Czy moja kuracja przyniosła efekty? Zdecydowanie. Włosy przestały lecieć z głowy garściami, stały się mocniejsze i o niebo lepiej wyglądają. Myślę, że znalazłam dla nich odpowiedni sposób pielęgnacji ;)
W łazienkowej szafce czeka jeszcze kuracja przeciw wypadaniu włosów Kerium, z La Roche Posay ale nie wiem, czy opłaca mi się teraz tego używać, skoro pomogłam już swoim włosom...
Teraz szukam jeszcze mojego Graala jeżeli chodzi o paznokcie, bo, dosłownie mówiąc - krucho z nimi.


To byłoby na tyle dziś, mam nadzieję, że notka przypadła Wam do gustu, aczkolwiek nie życzę Wam jednak, byście musiały korzystać z moich porad i borykac się z wypadającymi włoskami ;)



Miłego popołudnia,
Buziaki!
xoxo

1 komentarz:

  1. Ja zaczęłam używać maski wax dzięki której pojawiło sie sporo baby hair. Co do ćwierci jantar, słyszałam o niej wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń