sobota, 12 kwietnia 2014

Kolastyna, odmładzające mleczko do ciała - dlaczego zakochałam się po pierwszym użyciu?

Hej!

Upragniony weekend nadszedł! Nie zważając na to, że spałam dziś do, ekhm... 12stej, to i tak cieszę się z każdej wolnej chwilki. Ale przechodząc do rzeczy - zastanawiacie się pewnie, jak taki zwyczajny, niepozorny balsam, mleczko czy cokolwiek to jest mogło tak mnie zachwycić?
Za moment wszystko Wam wyjaśnię :)



Kosmetyk ten dostałam od mojej siostry, więc szczerze powiedziawszy nawet nie wiem gdzie można go dostać. Jest to Odmładzające mleczko do ciała, nawilża, przywraca jędrność i elastyczność, skóra normalna i sucha.
Przez jakiś czas leżało na półce w łazience czekając na swoją kolej, aż w końcu stwierdziłam, że czas zabrać się za zużywanie produktów, które posiadam a nie wciąż dokupować nowe :D

Poniżej możecie poczytać info o produkcie:



oraz skład:



Niestety - osoby, które nie tolerują parafiny w tego typu kosmetykach będą zawiedzione, gdyż znajduje się ona wysoko w składzie...

Produkt całkiem przyzwoicie nawilża, ale zdecydowanie nie jest to kosmetyk na jesień/zimę, gdyż poziom nawilżenia jest po prostu zbyt mały. Co prawda nie potrzebuję jeszcze odmłodzenia skóry, ale jakoś nie bardzo wierzę w takową jego właściwość. Pojemność to 250ml, jak widać na zdjęciu, czyli raczej taki standard. Używam go od ok. 2 tygodni i wydaje mi się, że jest dość wydajny (może ze względu na swoją konsystencję, którą możecie zobaczyć poniżej).




Mleczko się nie klei, nie pozostawia lepkiej warstwy, czyli tak jak wspominałam wyżej - idealne na lato.
Mankamentem może być rzadka konsystencja, przypomina mi nieco konsystencję żelu, ale takiego "luźnego", przez co można za dużo go zaaplikować na skórę. Szybko się jednak wchłania.

No ok, fajny produkt, ale żeby od razu tak się zachwycać?
No więc co mnie w nim urzekło? Otóż jego zapach! Pachnie cudownie, choć dla niektórych może być nieco drażniący, zbyt intensywny. Po pierwszym użyciu wiedziałam, że coś mi ten zapach przypomina, ale za nic w świecie nie mogłam sobie przypomnieć co. Zachodziłam w głowę aż w końcu znalazłam źródło swojego zachwytu :) Perfumy Ralpha Laurena, któryś niegdyś używałam.

źródło ceneo.pl 



 
Zapach jest niemalże identyczny! Gdybym wcześniej ich nie używała i nie uwielbiała tego zapachu być może zapach tego mleczka wydałby mi się zbyt chemiczny. A na chwilę obecną uwielbiam używać tego kosmetyku właśnie ze względu na zapach, który mogłabym określić jako delikatny, kwiatowy ale niezbyt ciężki, wiosenno letni, który nie utrzymuje się może nie wiadomo jak długo, ale przez dość długi czas jest wyczuwalny oraz ze względu na delikatne działanie, którego wiosną/latem od tego typu kosmetyków oczekuję.

Moje zdziwienie było przeogromne, ale bardzo się cieszę, że odkryłam te mleczko :)
Z niecierpliwością czekam na cieplejsze dni, kiedy będę mogła użyć tego kosmetyku (nota bene - kosztuje ok. 10zł) i poczuć się jak otulona perfumkami, do których kiedyś miałam słabość :D

A Wam życzę miłego popołudnia,

Buziaki!
xoxo

2 komentarze:

  1. Miałam jeden balsam z tej serii, ale z fioletowymi elementami :) Był nawet fajny, ale raczej nie pachniał perfumami, więc jestem ciekawa tego zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń