wtorek, 24 czerwca 2014

Woda termalna, La Roche Posay, recenzja


Hej Kochane!

Sesja powoli dobiega końca, jak miło. Został mi jeden egzamin i jeżeli go zdam, to formalnie mogę już mówić, że jestem na trzecim roku :) Mam nadzieję, że też jakoś dajecie radę ze szkołą czy studiami.
Przychodzę dziś do Was z "odświeżającym" postem, ponieważ chcę przedstawić Wam produkt, który idealnie sprawdza się na letnie upały (ale nie tylko...:)

Woda termalna, La Roche Posay


przepraszam za jakość, mój aparat się buntował ;/ 


Od producenta:

Uzupełnienie codziennej toalety i pielęgnacji skóry wrażliwej (koi podrażnienia, likwiduje zaczerwienienia, zmniejsza przekrwienie, usuwa świąd, zwiększa elastyczność skóry, przyspiesza gojenie się ran, dzięki zawartości selenu hamuje powstawanie wolych rodników). Woda termalna z La roche-Posay jest podstawowym składnikiem wszystkich preparatów do toalety i pielęgnacji.

Skład:
Wodorowęglany 396 mg/l, Wapń 140 mg/l, Krzemionka (SiO2) 30 mg/l, Magnez 4,9 mg/l, Stront 0,260 mg/l, Selen 0,060 mg/l, Cynk 0,022 mg/l, Miedź 0,005 mg/l

Moja butla ma pojemność 300ml, ale dostępne są też mniejsze, 150ml.
Koszt to ok. 30-40zł/300ml
20zł/150ml

Działanie:
Tak jak wspomniałam już wyżej, jest niesamowita jeżeli chodzi o odświeżanie w ciągu dnia. Pryskamy, czekamy chwilkę i delikatnie osuszamy. Efekt odświeżenia i ochłody gwarantowany. Butelka ma wygodny dozownik, który dozuje idealną ilość produktu na naszą buźkę. Co ważne, zauważyłam też, że ładnie koi wszelkie podrażnienia, np. po wypryskach, zaczerwienienia, zadrapania etc. Kiedy moja twarz jest zaczerwieniona, np. po peelingu czy masce, spryskuję ją ta wodą, osuszam i jest zdecydowanie bardziej "uspokojona" a zaczerwienienia bledsze. Lubię stosować ją po umyciu buzi, kiedy moja cera jest ściągnięta. Woda niweluje uczucie ściągnięcia i mam nawet wrażenie, że delikatnie nawilża, bo czasem nie stosuję po niej kremu na noc :) Myślę, że jest to naprawdę dobre rozwiązanie dla skóry wrażliwej (jak moja...). Wiem też, że dziewczyny dodają ją do maseczek i sprawdza się nieźle.
I chyba jest dość wydajna, bo stosuję już ją od jakichś dwóch miesięcy, a znacznego zużycia nie zauważam.

Muszę zaznaczyć, że jest to moja pierwsza woda termalna, ale z pewnością obadam jeszcze inne, np Uriage, której nie trzeba osuszać.

Od siebie mogę polecić tę wodę, aczkolwiek niestety nie mam porównania, więc być może są jeszcze lepsze, ale tej nie mam nic do zarzucenia ;)

Buziaki!
xoxo

8 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam żadnej wody termalnej. Ostatnio właśnie zastanawiałam się nad Uriage ale w końcu doszłam do wniosku, że nie jest mi potrzebna :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie to też zawsze był zbędny produkt ;) aż w końcu się skusiłam i nie żałuję, wolę wodę niż toniki :D

      Usuń
    2. No właśnie ja mam tak samo ;D a ta woda przypomina ogromny lakier do włosów ;D

      Usuń
  2. Kiedyś stosowałam tą wodę i byłam z niej zadowolona, myślę że wody termalne najlepiej sprawdzają się właśnie w lecie, kiedy reaplikujemy filtry, za bardzo się spocimy itd. pomagają uspokoić cerę. Wolę jednak opakowania próbkowe, które można wsunąć do torebki, i mieć ją przy sobie w nagłych przypadkach. Słyszałam tez dużo dobrego o wodach z Uriage i Avene.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się zdecydowanie :) Własnie ze względu na porę roku własciwie zdecydowałam się na wodę termalną. A w małą wersję musze się koniecznie zaopatrzyć. :)

      Usuń
  3. Mam zamiar ja kupić właśnie, gdy wykończę zapas toników. Zdecydowanie chcę ją mieć :D:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zachęciłaś mnie do kupna :)
    może obserwacja? odezwij się jak coś u mnie
    http://katze-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie wody termalne nadają się tylko do chłodzenia w upalne dni...porównując efekty do ilości zużytej wody termalnej (różnych firm) stwierdzam, że są zerowe w moim przypadku :P ot taka ciekawostka

    OdpowiedzUsuń