czwartek, 24 lipca 2014

Essence I love stage - baza pod cienie (+ PYTANIE DO WAS)



Hej!

Chwilke mnie nie było, ale już wracam. A wracam z krótką recenzją mojej ulubionej bazy pod cienie. Bazę Essence, I love stage! kupiłam rok temu w Niemczech, właściwie z ciekawości, a okazała się perełką :)

Od producenta:

Baza pod cienie w limitowanej serii Essence. Utrwala cienie lub korektor. Kolor beżowy, po roztarciu bezbarwny. 

Skład:
Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Isododecane, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Polymethylsilsesquioxane, Mica, Dimethicone Crosspolymer, Polyglyceryl-4 Isostearate, Sodium Chloride, Stearoyl Inulin, Cera Alba (Beeswax), Dimethiconol, Ethylhexylglycerin, Trimethoxycaprylylsilane, Triethoxycaprylylsilane, Tin Oxide, Phenoxyethanol, Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499 (Iron Oxides), Ci 77891 

Jest to mała, podręczna, 10ml tubeczka z pacynką, bardzo wygodna w użytkowaniu.




Według mnie jest to naprawdę wart uwagi kosmetyk. Na codzień nie używam bazy, bo nie czuje takiej potrzeby, ale kiedy wiem, że mój makijaż oczu musi wyglądać nienagannie kilka dobrych godzin sięgam właśnie po ten produkt. Przedłuża trwałość cieni - zdecydowanie. Najczęściej, kiedy zmywam makijaż, późnym wieczorem, cienie są na swoim miejscu i wciaż prezentują się nienagannie. Podbija kolor cieni, to również bardzo lubię w tej bazie. Kolory są bardziej nasycone. Ładnie zakrywa wszystkie zaczerwienienia, żyłki na powiekach. No, może kolor mógłby być jaśniejszy, albo chociaż dwa kolory do wyboru, bo ten jest nieco pomarańczowy. Jak widzicie- baza spełnia praktycznie wszystkie wymagania, których oczekujemy od tego typu produktu. Nie jest droga, bo jej koszt to jakieś 10-13zł. Nie jest to może najwyższej jakości produkt, ale tak jak mówię - na chwilę obecną jest moim ulubieńcem w tej kwestii :) 
Dla początkujących - polecam.

I moje pytanie - zastanawiam się nad zmianą nazwy bloga. Rozważam zmianę na "krytyk kosmetyczny", ewentualnie pomyślę jeszcze nad innymi.
Co o tym myślicie? Warto, nie warto? ;)


xoxo

6 komentarzy:

  1. krytyk kosmetyczny - brzmi całkiem okej, choć trochę sztywno, ale dużo bardziej nawiązuje do tematyki bloga niż obecna nazwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie zastanawiam się jeszcze nad nazwą, żeby była jakoś związana z tematyką bloga, obecna nazwa była czystym przypadkiem i jest po prostu słaba, ale nie chcę stracić obecnych obserwatorów, bo wiem, że z takimi zmianami są czasem problemy ;/
      Dzięki! ;))

      Usuń
  2. Uważam, że nazwa pasuję i na pewno lepiej będzie się prezentować niż obecna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. krytyk kosmetycznt brzmi sztywno

    OdpowiedzUsuń
  4. krytyk kosmetyczny - sztywne, za mocne i no właśnie krytyczne, może odstraszać

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie miałam, mam bazę z Marizy :)

    OdpowiedzUsuń