piątek, 2 grudnia 2016

Podkład Guerlain lingerie de peau - recenzja




Dziś przyszedł czas na recenzję produktu z troszkę wyższej półki, a mianowicie podkładu Guerlain Lingerie de Peau. Podkład do najtańszych nie należy (ok. 240zł w Douglasie), ale na szczęście udało mi się zakupić go taniej. Z założenia jest to podkład, który ma być niczym bielizna dla naszej skóry, brzmi kusząco, prawda?

Jaki efekt? Dla kogo? (wizaz.pl)
Guerlain stworzył nowy rewolucyjny podkład, który ma być, jak druga skóra. Idealnie się z nią stapiać. Jest to podkład rozświetlający, ale jednocześnie matujący.
A tu skrót tego, co obiecuje producent:
Lingerie ma stworzyć na skórze niedostrzegalna zasłonę doskonałości i dać jej zmysłowe uczucie komfortu, otulić ją w jedwabisty blask, który przechwytuje i odbija światło. Ultra-matujace proszek i pigmenty są splecione, aby pomóc udoskonalić teksturę skóry i nadać jej aksamitną miękkość. Niewidoczny na skórze, daje naturalne wykończenie i sprawia, ze cera jest idealna.
Wciąż jestem na etapie poszukiwania swojego podkładowego świętego Graala (swoją drogą, myślę że prędzej męża znajdę niż idealny podkład :), więc po przerzuceniu miliona recenzji, opinii etc w Internecie natknąwszy się na to "cudo" pomyślałam że MUSZĘ go wypróbować. Podkład ma rewelacyjne opinie na wizażu, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w moim przekonaniu.
Odcień, jaki posiadam to 02.







Nie lubię podkładów ciężkich, zapychających, tynkujących skórę i pozbawiających jej naturalnego blasku. Lubię, kiedy podkład wyrównuje koloryt i zakrywa nieprzyjaciół w sposób naturalny, nie odznaczając się na twarzy. Guerlain jest bliski ideału... :)

Konkretnie, na temat, ZALETY:

+podkład wtapia się tak niesamowicie w skórę, że można spokojnie uznać, że nie mamy nic na twarzy. Tworzy taką jakby "woalkę", zakrywając przy tym to, co ma przykryć
+krycie określiłabym jako lekkie w stronę średniego (można stopniować)
+wykończenie, czyli mały fenomen - matowe, rozświetlające - nie umiem tego inaczej określić. Twarz jest gładka, jedwabista (nie mokra!) a przy tym rozświetlona i pełna blasku, ale to bardziej na zasadzie odbijania światła (podejrzewam że znajdująca się w skłądzie mica jest za to odpowiedzialna). Twarz wygląda po prostu zdrowo.

+piękne opakowanie

+zapach - delikatny, kwiatowy (?), nienachalny

+nie zapycha porów

+trwałość - uwaga - na mojej mieszanej skórze nieprzypudrowany wytrzymuje do 6h bez żadnych poprawek, przypudrowany - o wiele dłużej :). Nie ściera się, nie spływa, przy demakijazu wciąż siedzi na skórze

+filtr - SPF 20
+nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w załamania, pory

+nie ciemnieje
+nie czuć go na twarzy

WADY:

-cena
-szklana buteleczka jest piękna, ale w podróże się nie nadaje

Jeśli szukacie podkładu kryjącego, matującego i super extra longlasting - to Lingerie nie będzie podkładem dla Was. Natomiast jeżeli chcecie skórę upiększyć, dodać jej zycia, blasku i czuć się komfortowo przez cały dzień nie czując ciężkiej warstwy na skórze - poproście Panią w Sephorze/Douglasie o próbkę, bo podkład może okazać się dla Was ideałem... ;)
Ja niestety ze względu na cenę nie mogę pozwolić sobie na jego regularne kupowanie, ale jestem pewna, że jak obecna buteleczka się skończy, kiedyś do niego wrócę.

Buziaki!
xoxo

2 komentarze:

  1. Ja muszę mieć coś bardziej kryjącego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dość wymagającej cerze mógłby się nie sprawdzić, za lekkie krycie ;)

      Usuń