poniedziałek, 1 maja 2017

Blog Beauty Day - relacja ze spotkania blogerek



Hej!

Nie wiem jak u Was, ale w mojej okolicy pogoda nie rozpieszcza, więc weekend majowy upłynie mi chyba pod kocykiem z herbatą, a nie w ogrodzie przy grillu ;) Korzystając więc z nieciekawej pogody, podzielę się dziś z Wami moimi wrażeniami z Targów Beauty Vision i spotkania blogerek, które odbyło się 22 kwietnia w Poznaniu (o wydarzeniu pisałam krótko w poprzednim poście).


Wraz z innymi blogerkami (pełna lista uczestniczek TUTAJ), miałyśmy możliwość zwiedzenia większości stoisk wystawców. Co ważne, przy każdym stoisku mogłyśmy porozmawiać i dowiedzieć się więcej na temat firm, o których nie wiedziałyśmy wcześniej za wiele. Ale od początku!


Około godziny 12stej rozpoczął się "nasz" dzień. Organizatorki przywitały nas baardzo ciepło. Czekał już na nas także słodki poczęstunek oraz tzw "gifty" od partnerów, którzy, swoją drogą, dość hojnie nas obdarowali (pod koniec spotkania musiałam zadzwonić po swojego chłopaka, gdyż sama nie dałabym rady zabrać wszystkich toreb z produktami :) Po krótkim rozpoczęciu i przedstawieniu planu dnia przyszedł czas na podbój Targów! Podzielono nas na trzy grupy a każda grupa otrzymała swojego "przewodnika", abyśmy nie zgubiły się w tłumie (brzmi absurdalnie? szczerze mówiąc takiej ilości osób w jednym miejscu dawno nie widziałam, więc słodkie, różowe tabliczki trzymane przez przewodniczkę  z napisem "blog beauty day" były genialnym pomysłem). Zatrzymywałyśmy się przy wybranych stoiskach - stoiskach partnerów, gdzie mogłyśmy posłuchać o firmie, jej historii, produktach itp. Same mogłyśmy również zadawać pytania, które nas nurtowały :) To, co na pewno dało się wyczuć, to niesamowite zaangażowanie każdej z firm, to się ceni.


Przy stoisku Silcare przemiłe panie przedstawiły nam ofertę firmy, w której znajduje się przede wszystkim szeroki wybór produktów do manikiuru hybrydowego, ale także produkty do pielęgnacji dłoni, stóp, ciała i włosów. A co ważne - jest to polska produkcja. Europejska jakość w polskiej cenie, to lubimy!





Przy stoisku O Way miałyśmy przyjemność przetestować kilka produktów do włosów (serum na końcówki - cudo!). Warto zaznaczyć, że O Way jest pierwszą w 100-u procentach naturalną linią do każdego rodzaju włosów a produkty do profesjonalnej koloryzacji zostały uznane za najlepsze produkty bez amoniaku wg Beauty Launchpad.





Kolejnym stoiskiem było stoisko firmy Loton, czyli szampony, odżywki i lakiery do włosów, które marka jako pierwsza zaczęła produkować w powojennej Polsce, więc jest to firma z niesamowicie długim stażem i tradycjami. Już wcześniej bardzo lubiłam ich odżywki w sprayu oraz serię LOTON SPA&BEAUTY, a przede wszystkim olejek makadamia.





Halier, kolejna z firm, zainteresowała nas produktami do włosów dla osób mających problem z ich wypadaniem. Składy produktów są bogate w wiele aktywnych składników a kapsułki Hairvity cieszą się sporą popularnością już od jakiegoś czasu.





Glynt, kolejna marka specjalizująca się w produktach do pielęgnacji włosów a także ich stylizacji. Produkty można kupić tylko w dobrych salonach fryzjerskich. Wielu znanych i cenionych fryzjerów pracuje na produktach Glynt i z tego co wiem, są naprawdę godne uwagi.

Panowie przy stoisku byli niesamowicie sympatyczni... :) i  oczywiście wyczerpująco opowiedzieli nam o firmie.






Kto w Europie słynie z pięknych, lśniących i bujnych włosów? Bingo! To Włoszki :) Dlatego bardzo się ucieszyłyśmy, kiedy kolejnym małym przystankiem okazała się włoska marka Kemon i podseria Actyva. Naturalne składniki, piękne zapachy i stałe śledzenie trendów (Kemon współpracuje z wieloma salonami fryzjerskimi) działają na wielką korzyść firmy. A żeby było ciekawiej - fryzjerów współpracujących z marką Kemon wyróżnia coś jeszcze – wielkie serce! Każdego roku marka Kemon bierze udział w finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Muszę dodawać coś jeszcze? :)





Kojarzycie Agnieszkę Kaczorowską? Tancerka, aktorka a od niedawna również ambasadorka marki Peggy Sage, czyli francuskiej marki słynącej głównie z produktów do pielęgnacji i stylizacji paznokci, ale w ofercie posiada również produkty do pielęgnacji twarzy i ciała. Polecam peeling do ciała - pachnie obłędnie!






Kolejnym przystankiem w naszym małym tripie to stoisko firmy LaQ. I oczywiście naszą uwagę najbardziej przykuły mydełka w kształcie przesłodkich misiów, ale oferta firmy jest znacznie bogatsza. Produkty, takie jak mydła glicerynowe czy oleje do pielęgnacji twarzy bazują głównie na naturalnych składnikach. A, warto wspomnieć też o CZYSTYM kwasie hialuronowym, brzmi obiecująco, prawda? :)





Firma Ardell sprezentowała nam kępki, które najpewniej wykorzystam do "domowego" przedłużania/zagęszczania rzęs, o którym więcej znajdziecie na kanale Karoliny ze Stylizacji m.in. 





Sylveco, nasz kolejny cel, to  firma, o której w blogosferze pisano już sporo. I to sporo dobrego! Nie bez powodu,w końcu to polska marka, polskie ceny, naturalne składy, minimalistyczne opakowania... Ja przepadłam już dawno :) Serdecznie polecam podserię Vianek, a głównie płyny micelarne i tonik z ekstraktem ze skrzypu polnego - świetny dla tłustej cery. Przy stanowisku obsługiwały przemiłe panie, starały się rzetelnie doradzić każdej klientce, a ruch był niemały.








Mexmo, czyli nie lada gratka dla freak'ów makijażowych. Kosmetyki kolorowe produkowane są w Polsce (tylko i wyłącznie w Polsce!), co wyraźnie wyróżnia firmę na rynku. Nie ukrywam, że jeśli mam wybór to zawsze wybieram produkt polski, w tym przypadku w przystępnej cenie dostajemy naprawdę godny uwagi produkt. Polecam Wam wypróbować cienie do powiek, sypkie i prasowane - pigmentacja- sztos! Poza tym zainteresowały mnie podkłady, myślę, że za jakiś czas na pewno na jakiś się skuszę, tym bardziej, że od firmy dostałyśmy spory kod rabatowy na zakupy w sklepie internetowym. Wpisując w polu rabatowym kod MEXMO, wartość waszego koszyka obniży się o 40%! Firma ma u mnie ogrooomny plus :))





Lakiery hybrydowe Neess zapewne sporo z Was kojarzy z Rossmanna, gdyż jakiś czas temu tam własnie się pojawiły. Główną ambasadorką marki jest Cleo :), ale to tak w ramach ciekawostki. Szczerze mówiąc cieszę się, że miałam okazję przyjrzeć się tymże produktom bliżej, bo w internecie póki co jest bardzo mało informacji na ich temat. Ale Neess to nie tylko hybrydy, ale również pędzle do makijażu czy szczotki do włosów. I to wszystko w naprawdę przystępnych cenach.



A skoro już jesteśmy przy hybrydach, to chyba oczywiste, że MUSIAŁYŚMY zatrzymać się na chwilkę przy stoisku Semilac'a ;) Choć każda z nas znała firmę i jej produkty, to chęć zerknięcia na nowe, prześliczne kolory  hybryd była silniejsza... Zdjęcie poniżej przedstawia manikiurzystkę Semilac'a pokazującą, jak w prosty sposób uzyskać efektowne zdobienie na pazurkach. Oczywiście wszystko było pokazane na dużym ekranie, więc z widocznością nie było problemu. 





Ostatnim stoiskiem było stoisko Och! lashes, czyli firmy specjalizującej się w produkcji sztucznych rzęs z naturalnego włosia, oraz produktów i akcesoriów do brwi. Szczerze mówiąc, wiele z nas nie znało wcześniej tej marki, ale po "pomacaniu" rzęs niejedna z nas zapewne zostanie ich wierną fanką ;) Rzęski są niesamowicie miękkie i wyglądają ultra naturalnie. 



Po emocjonującym tripie między stoiskami, bogatsze o nową wiedzę i rozemocjonowane udałyśmy się do naszej sali VIP (sic! jak to brzmi :D), gdzie po chwili dotarł do nas mini lunch, czyli przepyszne kolorowe kanapki. Był to czas na podzielenie się z innymi blogerkami wrażeniami oraz zregenerowanie sił, bo powiem Wam, że pomimo, iż całe spotkanie przebiegało w naprawdę przemiłej atmosferze, to dało się też odczuć spore zmęczenie :D
Po jedzonku przyszedł oczywiście czas na wspólne foto!





Nasza sala do 17stej była otwarta i pilnowana, czyli bez obaw mogłyśmy później indywidualnie wychodzić i udawać się do stoisk, które najbardziej nas zainteresowały, bez konieczności zabierania naszych rzeczy.

We własnym zakresie udałam się oczywiście do stoiska Skin79 oraz Glam Shopu. W Skin79 kupiłam dwie miniatury kremu BB i maskę w płachcie, ale to materiał na osobny wpis. W Glam Shopie nie kupiłam nic, choć kusiłlo, kusiło... 

Cała impreza przebiegała w sympatycznej, przemiłej atmosferze,od samego początku do końca! Nasze organizatorki zarażały optymizmem i uśmiechem ;) Była to pierwsza impreza tego typu na której miałam przyjemność się pojawić, i mam nadzieję, że nie ostatnia!

Serdecznie dziękuję Wszystkim partnerom za wspaniałe upominki, organizatorom za idealnie dopracowane przedsięwzięcie a Wszystkim (bez wyjątku) paniom i panom przy stoiskach za profesjonalną obsługę.
Widzimy się za rok! :)

PS- wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, wiem, że nie porażają jakością ale niestety do dyspozycji miałam tylko telefon :(

xoxo

wtorek, 18 kwietnia 2017

Blog Beauty Day - Poznań 2017 /Targi LOOK i beautyVISION


Za niecały tydzień, tj w weekend 22-23 kwietnia, w Poznaniu odbywają się największe targi kosmetyczno-fryzjerskie w Polsce. Jest to nie lada gratka dla takich freak'ów makijażowych jak ja. Dlaczego? A chociażby dlatego, że na targach wystawiają się przedstawiciele mnóstwa cenionych marek, których produkty możemy zakupić w bardzo atrakcyjnych cenach; na stoiskach występują znani wizażyści, styliści, prezentując nowe trendy, triki w makijażu. No i oczywiście ogólna "aura", która towarzyszy podczas zwiedzania targów - nie do opisania :) Więc jeżeli macie czas/chęci to szczerze zachęcam do odwiedzenia Targów w najbliższą sobotę i niedzielę.

Poza tym zostałam również zakwalifikowana do wzięcia udziału w Blog Beauty Day, który krótko mówiąc polega na spotkaniu blogerek/vlogerek z wystawcami oraz zwiedzaniu ekspozycji z opiekunem. Cieszę się niesamowicie i już nie mogę doczekać się weekendu! :)

A teraz mały "throwback" do IV edycji, czyli jak to wyglądało rok temu:












Czuję, że to będzie udany weekend :)

Z którą z Was się spotkam? Piszcie koniecznie!

Buziaki,
xoxo

środa, 12 kwietnia 2017

Najlepsza matowa szminka, która nie wysusza ust - ODKRYCIE KOSMETYCZNE


Uwielbiam mieć podkreślone usta. W zależności od pory roku, makijażu, nastroju, podkreślam je za pomocą błyszczyka, konturówki, kremowej lub matowej szminki. Lubię efekt matowych ust, ale "sucharka", który tworzy się po paru godzinach użytkowania większości matowych produktów już niekoniecznie...

Jakiś czas temu zakupiłam na promocji w Hebe produkt o nazwie Powder lipstick, czyli trwała pomadka pudrowa do ust od firmy Bell (seria hypoallergenic). I jak się pewnie domyślacie po tytule, znalazłam swój mały ideał! Czytajcie dalej ;)

Od producenta:

Daje matowy, aksamitny efekt i wrażenie niesamowitego wygładzenia ust. Jej aplikacja jest lekka i delikatna. Dzięki zawartości emolientów pomadka nie wysusza ust, ale nawilża i odzywia je. Specjalny składnik filmotwórczy zwiększa intensywność koloru, zapobiega rozcieraniu się pomadki i podnosi jej trwałość. Produkt nie podkreśla zmarszczek i załamań ust. Uwydatnia ich kształt i optycznie je wypełnia.
Moja opinia:

Produkt zamknięty jest w przyjemnym w użyciu, wykręcanym sticku. Kształt bardzo ułatwia aplikację - coś pomiędzy konturówką a szminką. 
Zapach ma dość przyjemny, bardzo delikatny. Pomadka ma konsystencję zbitą, ale kremową, a matowy efekt pojawia się po chwili od nałożenia na usta, więc aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna, bo możemy ją śmiało poprawiać - nie "zjeżdża", nie roluje się itp. Niesamowicie długo się utrzymuje jak na produkt za 17zł. Bez jedzenia i picia spokojnie parę godzin, podczas jedzenia może trochę schodzić, ale bardzo równomiernie, więc poprawki nie stanowią problemu. No i najważniejsze - NIE WYSUSZA UST! Jest to dla mnie fenomen, ponieważ nie znalazłam wcześniej matowej szminki, która w tak piękny sposób trzymałaby się na ustach dodatkowo je pielęgnując. Nie zbiera się w załamaniach ust i nawet po paru godzinach wygląda bardzo estetycznie. Kolorystyka póki co jest dość podstawowa, ale z tego co wiem, Bell powiększy
ją już niedługo ;) Mój kolor to nr 01 - piękny brudny róż z domieszką brązu (coś a'la Kylie Jenner :D)





Miałyście, używałyście? Ja ze swojej strony mogę ją tylko polecić, jeśli lubicie efekt, jakie dają matowe szminki :)

Buziaki!
xoxo

piątek, 7 kwietnia 2017

Pierwsze zamówienie z drogerii Kontigo



Hej, hej!

Jeśli jesteście z Warszawy, Wołomina bądź Piaseczna, z pewnością kojarzycie sieć drogerii Kontigo. Ja muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie miałam z nią styczności. Od jakiegoś czasu prowadzą również sprzedaż internetową, więc oczywiście musiałam zamówić parę produktów aby utwierdzić się w przekonaniu, że... Znalazłam swoją ulubioną drogerię internetową :)
Zamówiłam kilka podstawowych produktów, zapłaciłam ok. 50zł, więc nie była to jakaś zawrotna kwota, a mimo to otrzymałam miły gratis do zamówienia w postaci błyszczyku. Przemiłe zaskoczenie.

Do koszyka wrzuciłam maszynki do golenia, których jak się później okazało, nie ma na stanie, ale zostałam o tym poinformowana bardzo szybko a zwrot pieniędzy na konto nastąpił błyskawicznie.
Wszystko było bardzo porządnie zapakowane, nie było mowy o rozlaniu czy rozbiciu czegokolwiek podczas transportu przesyłki.

To, co z pewnością wyróżnia Kontigo, to marki własne, których nie znajdziemy nigdzie indziej lub takie, które są średnio dostępne, np Moov, Mystik, Moia, pędzle Kontigo, Biolove, a także kosmetyki azjatyckie, które są bardzo "on the top" w ostatnim czasie. Brawa dla Kontigo za podążanie za trendami.
Strona jest niesamowicie intuicyjna, łatwo znaleźć interesujący nas produkt. Ceny bardzo atrakcyjne, szczególnie, że praktycznie non stop mamy na coś promocje (np do -40% na produkty do włosów, -30% na produkty do oczu itp.)

Na przesyłkę, za którą zapłaciłam 8zł czekałam ok. 3 dni, więc myślę, że to również przemawia na plus firmy.

Przeglądając stronę, znalazłam praktycznie wszystkie kosmetyki i akcesoria, których zazwyczaj używam, więc kiedy wykończę zapasy, na pewno do Kontigo wrócę! ;) A tymczasem pokażę Wam moje skromne zakupy:




Znacie tę drogerię? A może już coś zamawiałyście/kupowałyście? Dzielcie się opinią!

xoxo